Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Problemami Emocjonalnymi "Spoza"

jeden procent

program do pit - darmowy
Zakończenie roku 2008/2009 PDF Drukuj Email
sobota, 20 czerwiec 2009r.

Zakończenie roku w Mini Przedszkolu

Dziś był ostatni dzień przedszkola. Dla mnie to już na zawsze. Od po wakacji idę do innego. Trochę mi smutno widzieć się z wszystkim dziećmi i paniami po raz ostatni. I z zabawkami też.

Ale oprócz tego, że mi smutno, to dzień był fajny. Dostaliśmy piękne dyplomy i maskotki i słodycze. A Mamy dostały mądre książki. Było pyszne jedzenie, zabawa i duuużo dzieci. Chyba wszystkie. Były wybory najpilniejszego przedszkolaka i nagrody. A na koniec wszyscy się całowali i ściskali. Ja dałem moim paniom wielkie kwiaty. I panie się bardzo cieszyły i były wzruszone. A potem trzeba było iść do domu.

Już nie będę mógł opowiadać Wam, co u nas. Teraz ktoś inny mnie zastąpi. Papa.

Pełna galeria zdjęć
 
Dzień Dziecka 2009 PDF Drukuj Email
niedziela, 07 czerwiec 2009r.

Zaraz po Dniu Mamy był w przedszkolu Dzień Dziecka. Tak bardzo „zaraz”, że nawet tego samego dnia. Za bardzo nie wiem, kiedy jedno święto zamieniło się w drugie. Chyba w trakcie któregoś z tańców. Może wtedy, gdy Mamy już usiadły, a my tańczyliśmy z paniami? Pogubiłem się troszkę. W Dniu Dziecka bardzo fajne są prezenty. Zawsze niespodziankowe. W tym roku to były wyjątkowo niespodziankowe. A to dlatego, ze ja, i kilka innych dzieciaków jesteśmy już tak duzi, że możemy iść do innego przedszkola. Takiego z leżakowaniem, obiadem, innymi paniami. Ja bym wolał zostać w tym przedszkolu, ale Mama mi opowiadała, że w tym nowym przedszkolu to będę tak długo, ze Mama będzie mogła pracować. Sam nie wiem, co o tym myśleć. Choć już widziałem to nowe miejsce; plac zabaw, inne dzieci, panie. Wygląda fajnie. No ale wracając do prezentów, to z okazji naszego odchodzenia dostaliśmy prawdziwe tornistry!!!! A w nich piórniki, kleje, nożyczki, plastelinę, papier kolorowy, blok to rysowania, farby, pędzle, kolorowanki, książki, stroje na rytmikę i buty, i worek. A w siatce była maskotka, skarpetki, gumki do włosów dla dziewczyn, szczotka i pasta do zębów. Jeju- to było bardzo ciężkie i nie wiem, czy dam radę to wszystko zanieść do przedszkola. Wyginały mi się plecy. Co tu zrobić...

Pokaż galerię zdjęć

 
Dzień Mamy 2009 PDF Drukuj Email
niedziela, 07 czerwiec 2009r.

Dzień mojej Mamy obchodziliśmy w przedszkolu bardzo wyjątkowo. Najpierw wszystkie Mamy poszły do pokoju dla rodziców i tam chyba rozmawiały. My w tym czasie robiliśmy ostatnie próby to naszego występu. Dużo było zamieszania. Dużo dzieci. Ja się trochę wstydziłem, ale też nie mogłem się doczekać tego wydarzenia. Gdy Mamy już do nas weszły, zaśpiewaliśmy im piosenkę, której uczyła nas Pani Jola. Ja widziałem, że jedna mama płakała, inna biła brawo. Wszystkie bardzo uważnie na nas patrzyły. Po śpiewie pobiegliśmy do swoich Mam, żeby dać im prezenty. Takie, które sami zrobiliśmy- kwiaty i słońca. A po prezentach były tańce. Takie specjalne, ćwiczone wcześniej. Można było tańczyć z Mamą albo z innym dzieckiem. Bo niektóre Mamy mają więcej dzieci, nawet więcej niż rąk. I wtedy jest trudno tańczyć z własną Mamą. Tańce są fajne. A moja Mama- najfajniejsza :-).

Pokaż galerię zdjęć

 
Pieski u Radosnych Maluchów PDF Drukuj Email
sobota, 30 maj 2009r.

Pieski u Radosnych Maluchów

Pieski to też bardzo, bardzo mądre zwierzęta. Jak konie. Uwielbiam być w przedszkolu, gdy są pieski. One się niczego nie boją, są bardzo spokojne, wcale nie warczą. Mi to się nawet wydaje, że one nas lubią. No bo ciągle merdają ogonami i mają uśmiechnięte buzie. Chyba są też trochę czarodziejami, bo jak są u nas, to ja lepiej pamiętam kolory, umiem liczyć i łatwiej mi jest usiedzieć w jednym miejscu. Gdy ich nie ma, to te wszystkie rzeczy wcale nie są takie proste. Dziwne.

Pokaż galerię zdjęć

 
Radosne Maluchy na konikach PDF Drukuj Email
sobota, 30 maj 2009r.

Radosne Maluchy na konikach

Byliśmy w stadninie koni. Tam gdzie kiedyś. Tam, gdzie trochę się bałem siąść na konia. Ale to było wtedy, gdy byłem mały. Teraz mam już 5 lat i nie bałem się ani trochę. Bo koniki są jednak bardzo przyjazne. Można je głaskać, klepać, przytulać. I robić różne sztuczki, takie jak jazda tyłem- czyli „na martwego indianina”. A poza tym, te, na których jeździliśmy są wyjątkowe. Pani nam tłumaczyła, że to są takie konie, które potrafią leczyć dzieci! Wiedzą, jak pomóc tym, którzy nie potrafią dobrze chodzić, albo ciągle czują ból. Na konikach mogą też jeździć dzieci, które się boją wielu rzeczy, albo takie, które potrzebują ciągle biegać. I inne dzieci też mogą jeździć. Choć już zapomniałem, jak się nazywają choroby, z których leczą konie. Ale zapamiętałem, że są bardzo, bardzo mądre.

Gdy już wszyscy się najeździli to poszliśmy do stajni- nakarmić konie. A potem- na ognisko, upiec kiełbaski. Moje piekła mama, bo ogień był wielki i gorący. Wolałem poczekać w altance i podjeść trochę ciasta.

Na koniec było zadanie: odgadnąć jakie zwierze pozostawia jakie ślady i namalować te ślady. Trudne zadanie, ale się udało. Na kolorowo.

I ciągle się zastanawiam, jak to jest, że nigdy nie pamiętam drogi do domu. A przecież ja już nie chodzę spać w dzień, jak maluchy...

Pokaż galerię zdjęć

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 82 - 90 z 117