Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Problemami Emocjonalnymi "Spoza"

jeden procent

program do pit - darmowy
Strona Główna arrow Projekty zakończone arrow Poskromienie Złośnika
Filip PDF Drukuj Email
poniedziałek, 24 listopad 2008r.

Filip jest 10 letnim chłopcem, który przyszedł do Stowarzyszenia ze świata pełnego chaosu. Chaos ten dotyczył zarówno jego domu rodzinnego, w którym nie było jasnych metod wychowawczych, ani wsparcia dla chłopca, był natomiast wielki konflikt miedzy rodzicami, jak i szkoły. Tam także nauczyciele nie radzili sobie z agresywnym zachowaniem Filip, jego ignorancją w stosunku do nich, koledzy odrzucali, a koleżanki się go bały. Doszło już do sytuacji, w której chłopiec zostawał oskarżany za wszystko, tylko dlatego, że prawdopodobieństwo jego udziału w zdarzeniu było wystarczająco duże.

Filip zaczął uczęszczać na zajęcia terapeutyczne i stymulujące rozwój w październiku 2006 roku. Równocześnie jego mama uczestniczyła w warsztatach umiejętności wychowawczych. Na początku chłopiec był mało widoczny w grupie, spokojny, starał się być aktywny. Jednak po kilku spotkaniach zaczął bardzo emocjonalnie reagować na negatywne uwagi kolegów. Jego reakcje były niezwykle intensywne, nieadekwatne do sytuacji; wybuchał płaczem, krzyczał, przeklinał, groził, bił i uciekał z zajęć. Uparcie odmawiał rozmowy na ten temat, zachowywał się tak, jakby nic nie słyszał. Odgrażał się, że dopiero teraz pokaże jak potrafi się zachowywać. Miał poczucie bycia niesprawiedliwie potraktowanym, osądzonym. Swój żal kierował także do prowadzących. Im również się odgrażał, wyjątkowo agresywnie wyzywał. Takie sytuacje zdarzały się głównie w momentach, w których występowało zagrożenie bycia niesprawiedliwie ocenionym, gdy czyjaś wina nie została zauważona, gdy nie wszyscy zostali tak samo potraktowani.

Takie wybuchy agresji były dobrze znane zarówno mamie chłopca, jak i nauczycielom. W szkole sytuacja była postawiona „na ostrzu noża”, z groźbą wydalenia, zaangażowania do pomocy straży miejskiej lub ewentualnie zapewnienia chłopcu indywidualnego toku nauczania. Nikt nie miał pomysłu na prawdziwą pomoc Filipowi

Na pierwszych spotkaniach dla rodziców mama chłopca sprawiała wrażenie osoby bardzo lękowej, zagubionej, pozbawionej wsparcia. Była zaskoczona istnieniem placówek, które mogą wesprzeć ją i pomóc synowi. Nie wiedziała jak ich szukać. Nerwowo spisywała adresy. Dopytywała się, jakie dokumenty są potrzebne. Wciąż jednak wydawało się, że taki natłok informacji bardziej ją przeraża niż daje nadzieje. Absolutnie wątpiła w swoją sprawczość, w to, że może coś zmienić, że może mieć na coś wpływ. Bardzo bała się konfrontacji z osobami, które według niej były ważniejsze i mogły decydować. Na spotkania z nauczycielami chodziła przerażona, za wszystko przepraszała. Przy takiej postawie matki, te spotkania nie przynosiły żadnego rezultatu. A sytuacja chłopca bardzo się pogarszała.

Ojciec chłopca mieszka z rodziną, natomiast nie bierze udziału w wychowaniu dzieci. Nie pojawia się także w opowieściach mamy, ani chłopca. Nie jest wsparciem dla nikogo.

Z czasem i po kilku rozmowach z Filipem, podczas których chłopiec wydawał się ignorować mówiącą, siedział odwrócony tyłem, lekceważąco wzruszał ramionami itd., a terapeutka powtarzała, jak bardzo jest ważny i dla niej i dla grupy, jak bardzo wszystkim zależy, żeby nadal chodził, że bardzo się o niego boi, gdy tak zdenerwowany wybiega z zajęć i ucieka, ile zyskuje na zajęciach, ilu ma tu kolegów- wybuchy przestały się powtarzać. Filip coraz lepiej zaczął nad sobą panować. Starał się kontrolować swoje agresywne impulsy, zaczął reagować na komentarze, uwagi prowadzących. Nawiązał także bliższy kontakt z wybranymi kolegami. Odważył się pokazać, że bardzo mu na grupie zależy. Potrafił też zwerbalizować, co mu przeszkadza, co wywołuje jego złość. A na ostatnich zajęciach, podczas których podsumowywaliśmy przebieg terapii, Filip powiedział, że u nas dowiedział się, że „jest fajny”! i napisał „nauczyłem się lepiej panować nad sobą”.

Wielką pomoc w dotarciu do takiego funkcjonowania otrzymał Filip od mamy. To ona, spośród wszystkich mam uczestniczących w warsztatach, najbardziej się zmieniła. Nabrała pewności siebie, przestała się wszystkiego bać, a przede wszystkim przejęła kontrolę nad chaosem. Zaczęła chodzić do nauczycieli sama, a nie tylko wzywana. Odważnie mówić im, co ona może zrobić, ale co oni, w związku z tym mogą zaproponować w sprawie pomocy dla Filipa. Nawiązała współpracę z pedagogiem szkolnym. Zaczęła egzekwować swoje i dziecka prawa (np. udowodniła wychowawczyni, że nie ma prawa straszyć dziecka wezwaniem straży miejskiej i ich interwencją). Stała się aktywna, a nie , jak dotychczas- bierna. Taka postawa dodała jej pewności siebie. Widać to było nawet w postawie mamy, jej sposobie mówienia, pozycji w grupie. Chętnie korzystała z rad, podpowiedzi wychowawczych i sposobów radzenia sobie z trudnym dzieckiem. Dostała także wielkie wsparcie od pozostałych mam.

Przed nimi na pewno jeszcze długa droga do wyprostowania problemów szkolnych, ale przede wszystkim tych, związanych z emocjami chłopca. Wciąż będą potrzebować wsparcia w nauce rozpoznawania i nazywania swoich uczuć, w formułowaniu oczekiwań względem siebie, bez poczucia winy. Ale najtrudniejsze mają już chyba za sobą: przerwali łańcuch bierności, bezradności, smutku i lęku. I zobaczyli- na pewno, że ich nastawienie i działania przynoszą efekt!!!

 
Nowy projekt - Poskromienie Złośnika PDF Drukuj Email
poniedziałek, 12 maj 2008r.

Warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców

  • Jeśli słowem najczęściej używanym przez twoje dziecko jest NIE,
  • jeśli każda próba nawiązania z dzieckiem rozmowy kończy się awanturą,
  • jeśli ciągle jesteś wzywana do szkoły i krytykowana za zachowanie Twojego dziecka,
  • jeśli masz wrażenie, że wychowanie dziecka to nieuchronny ciąg porażek,
  • jeśli czujesz się bezradna i tracisz wiarę w swoje umiejętności wychowawcze,

Przyjdź!!! - te warsztaty są dla Ciebie

„Poskromienie Złośnika – czyli, jak konstruktywnie wykorzystać siłę agresji”

Spotykamy się raz w tygodniu na 1,5 godziny w małych, kilkuosobowych grupach. W tym samym czasie, w sali obok, nasze dzieci mają zajęcia z terapeutami. A my, mając zapewniony „święty spokój” i wolną głowę, zastanawiamy się wspólnie nad rozwiązaniem konkretnych, codziennych problemów, przed którymi stawiają nas dzieci.

Podstawowy cel, jaki nam przyświeca to nauczenie się słuchania co nasze dzieci mówią do nas, co nam komunikują i czego od nas oczekują. Wymaga to od nas nauki uważnego słuchania, wczucia się w emocje dziecka, zrozumienia motywów, które kierują jego zachowaniem. W ten sposób budujemy podstawę wzajemnych relacji opartych na zrozumieniu i zaufaniu.

W czasie warsztatów uczymy się, jak rozmawiać, jak przekazywać jasne komunikaty, jak negocjować, jak kontrolować emocje, jak chwalić a jak nie karać, jak zachęcać do współpracy. Ćwiczymy niełatwą umiejętność otwartego porozumiewania się w rodzinie; wyrażania i nazywania uczuć, jasnego stawiania granic, ponoszenia odpowiedzialności za swoje zachowanie.

Nieraz trzeba zmierzyć się z własnymi wspomnieniami z dzieciństwa, zapamiętanym do dziś niezrozumieniem, niesłuszną karą, upokorzeniem czy lekceważeniem. Jak w lustrze przeglądamy się w naszych doświadczeniach i w doświadczeniach innych rodziców. Wokół nas są ludzie nam przyjaźni, serdeczni, gotowi dzielić się własnymi doświadczeniami. Wszyscy w czasie warsztatów mówimy sobie po imieniu, nie oceniamy się wzajemnie, nie krytykujemy, nie dajemy rad. Słuchamy, myślimy, dyskutujemy. Jesteśmy razem.

Nasze rozmowy, wymiana doświadczeń i dyskusje nad omawianymi tematami powodują, że zaczynamy inaczej patrzeć na nasze dzieci, nasze metody wychowawcze i na nas samych. Aktywne uczestnictwo w warsztatach ułatwia nabycie samoświadomości własnych postaw rodzicielskich, celów wychowawczych, stosowanych metod i konsekwencji, które przynoszą. Korzyści z uczestnictwa są więc dwojakie; z jednej strony uczymy się praktycznych umiejętności, z drugiej poszerzamy wiedzę o sobie.

Zajęcia mają charakter warsztatów pedagogiczno - edukacyjnych, składają się z krótkich omówień poszczególnych zagadnień i tematów. Najważniejsza część naszych spotkań to ćwiczenia praktyczne, odgrywanie scenek, wcielanie się w różne role. Dużo przy tym śmiechu i zabawy ale też przeżywamy wiele „olśnień”: „ach, więc mój syn tak może myśleć!” „robię to samo, co tak mnie denerwowało u mojej mamy!”, ”więc to dlatego zawsze się złości, kiedy go o coś proszę”, „ moje dziecko czuje się bezradne a ja widzę tylko jego złość” itd.

Zajęcia nie kończą się po 1,5 godzinie, trwają dalej... a przynajmniej powinny. Naszą pracą domową jest próba zastosowania nabytych umiejętności i wiedzy w konkretnych sytuacjach domowych. Każde zajęcia zaczynamy od omówienia naszych sukcesów i porażek.

Wspieramy się wzajemnie, dzielimy się porażkami i sukcesami, poznajemy siebie i z każdą chwilą coraz bardziej rozumiemy nasze dzieci. I kochamy je ze zdwojoną siłą.

W chwilach zwątpienia czytamy, jak mantrę:

  • Nie załamuj się! Wychowując dzieci jesteśmy wszyscy na trudnej, krętej i często bardzo krętej ścieżce. Od nas zależy czy wyjdziemy razem, trzymając się za ręce z naszymi synami i córkami, na szeroką, słoneczną i prostą drogę.
  • Nie poddawaj się! Na sukces trzeba zapracować – to banalne powiedzenie – w przypadku wychowania dzieci jest w 100% prawdziwe. Nie zawsze nam się udaje, stale popełniamy błędy, zniechęcamy się – to normalne. Ale .... trening czyli mistrza. W końcu się uda.
  • Twoje dziecko Cię kocha i potrzebuje – uwierz w to! Spójrz na poniższe wyniki badań!

Wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS wśród młodzieży. Autorka badań zadała te same pytania rodzicom i zapytała, jak ich zdaniem odpowiedziały ich dzieci. Wyniki poniżej.

Pytanie Udzielona odpowiedź: Wyniki CBOS
odpowiedzi dzieci [%]
Wyniki przewidziane
przez rodzica [%]
1. Na czyim uznaniu
najbardziej Ci zależy?
Matki 51 5 - 15
Ojca 36 5 - 10
Sympatii 20 50 - 60
Przyjaciół 20 50 - 60
Kolegów 14 85 - 95
2. Osoby najbardziej
przez Ciebie lubiane:
Matka 58 30
Sympatia 30 60 - 70
Ojciec 27 15 - 20
Przyjaciele 20 70
Koledzy 7 30
3. Na kogo możesz liczyć
w trudnych sytuacjach?
Matkę 64 50
Ojca 27 45
Przyjaciół 27 40
Sympatię 23 60
Rodzeństwo 14 20
Kolegów 7 25

Joanna Szymańska Rok: 2004
Czasopismo: Remedium Numer 5
Autorka jest psychologiem klinicznym, kierownikiem Pracowni Profilaktyki Zagrożeń w CMPP.

Warsztaty trwają od marca 2008. Oparte są na programie „Jak słuchać, żeby dzieci mówiły. Jak mówić, żeby dzieci słuchały?” opracowanym przez Zofię Śpiewak oraz Joannę Sakowską, które przeniosły na grunt polski filozofię i założenia słynnej książki A. Faber i E. Mazlish opublikowanej w Stanach Zjednoczonych pod tym samym tytułem.

Tematy podejmowane na warsztatach w ramach programu:

  • Oczekiwania. Do czego wychowujemy dzieci?
  • Granice, stawianie i egzekwowanie.
  • Uczucia, dobre czy złe. Jak je wyrażać, jak ich nie tłumić.
  • Jak radzić sobie z uczuciami swoimi i naszych dzieci?
  • Czy empatii można się nauczyć i do czego to się może przydać?
  • Jak zachęcać dzieci do współpracy i jak samemu nauczyć się współpracować?
  • Karać czy uczyć ponoszenia konsekwencji? Jak to zrobić?
  • Rozsądne rozwiązywanie problemów i konfliktów, na czym to polega?
  • Negocjacje bez porażek.
  • Samodzielność naszych dzieci; wartość czy źródło lęku.
  • Wpisywanie dziecka w role czyli jak wychowywać bez krzywdzących stereotypów, porównań i wartościowań.
  • Jak mądrze i przekonująco chwalić.