Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Problemami Emocjonalnymi "Spoza"

jeden procent

program do pit - darmowy
Strona Główna arrow Nasze projekty arrow Chce mi się chcieć...
Formy płaskie PDF Drukuj Email
niedziela, 17 maj 2009r.

Formy płaskie

(Zajęcia z dnia 26 marca)

Dziś zajęcia odbywały się na dworze, mieliśmy zajęcia praktyczne z tego, czego nauczyliśmy się na poprzednich warsztatach. Chodziliśmy ulicami: Brzeską, Ząbkowską i Markowską. Każdy miała swój aparat i starał się robić jak najlepsze zdjęcia. Temat był ten sam, co omawiany ostatnio, czyli ćwiczenie na kadrowanie oraz kompozycję. Zadanie polegało na „wydobyciu” z pozornie brzydkich rzeczy takich jak stary mur, chodnik czy ulica czegoś szczególnego. Były to powierzchnie płaskie, zdjęcia miały obejmować tylko pierwszy plan, czyli nie można było fotografować rzeczy będących w jakiejś perspektywie. Mieliśmy stworzyć „obraz” z płaskiej formy za pomocą fotografii. Ważne było również, abyśmy zwrócili uwagę na kontrasty, strukturę powierzchni, kolorystykę, rytm powtarzających się elementów itp. Zdjęć zrobiliśmy sporo, na następnych zajęciach będziemy je omawiać i wybierać najciekawsze.

Pokaż galerię zdjęć

 
Pomnik Kościuszkowców PDF Drukuj Email
piątek, 08 maj 2009r.

Pomnik Kościuszkowców

(zajęcia z dnia 30 kwietnia)

Dnia 30 kwietnia podczas warsztatów fotograficznych realizowaliśmy kolejne, ciekawe zajęcia. Udaliśmy się pod Pomnik Kościuszkowców, gdzie w parach robiliśmy sobie na zmianę zdjęcia. Jedna osoba z pary pozowała do zdjęcia, druga zaś starała się sfotografować ją w taki sposób, by uchwycić relacje między człowiekiem a pomnikiem. Od nas zależało czy w kadrze znajdować się będzie cały człowiek, czy tylko jego część. Również proporcje pomnika względem człowieka nie były jasno określone. Mogliśmy więc robić dowolne portrety naszemu partnerowi z pomnikiem, wykorzystując do tego całą naszą dotychczas zebraną wiedzę. Staraliśmy się używać kontrastów lub podobieństw, a także całkowicie wykorzystać otoczenie. Musieliśmy jednak uważać na inne pary, ponieważ zdjęcia robiliśmy po kolei, by nie przeszkadzać sobie nawzajem. W czasie warsztatów nie tylko uczyliśmy się robić zdjęcia, ale również poznawaliśmy historię i okoliczności powstania Pomnika Powstańców, zaprojektowanego przez Andrzeja Kastena.. Te ciekawe zajęcia zakończyliśmy na moście Śląsko-Dąbrowskim, fotografując otaczający nas krajobraz.

Pokaż galerię zdjęć

 
Nauka robienia dobrych portretów PDF Drukuj Email
piątek, 08 maj 2009r.

Nauka robienia dobrych portretów

(zajęcia z dnia 23 kwietnia)

Na ostatnie zajęcia przyszliśmy bardzo chętnie, mimo iż tego samego dnia część z nas zdawała test gimnazjalny – przepustkę do szkoły średniej. Nie chcieliśmy opuścić zajęć, ponieważ ich tematem miał być portret. Nasza Pani Fotograf – Klara kolejny raz przyniosła nam kilka ciekawych rekwizytów.

Większa część zajęć polegała na obejrzeniu portretów robionych przez wybitnych fotografów oraz omówieniu tego, co zobaczyliśmy. Oglądane przez nas zdjęcia były dziełami znanymi na całym świecie. Pani Klara wytłumaczyła nam, że najważniejsze w robieniu portretów jest wydobycie z konkretnej osoby czegoś charakterystycznego dla niej, czegoś, co ją wyróżnia. Przykładem były portrety zawodowe z XIX i XX w. Mieliśmy zgadnąć, patrząc na zdjęcie, kim jest dana osoba, do jakiej grupy społecznej należy itp. Czasami można się było domyśleć po stroju, miejscu, w którym było robione zdjęcie lub jakichś rekwizytach. Niektóre zdjęcia były łatwe do odgadnięcia, a przy innych musieliśmy troszkę dłużej pomyśleć, ale ćwiczenie bardzo nam się podobało. Później, oglądaliśmy już inne rodzaje portretów, mogliśmy porównać różne metody i techniki ich robienia. Większość zdjęć, które mogliśmy zobaczyć, była czarno-biała. Pani Fotograf zachęcała nas, abyśmy sami robili zdjęcia w takich barwach, a kolorów używali tylko wtedy, gdy mają coś oznaczać. Podstawową zasadą, o której ciągle jest mowa, to planowanie tego, co chcemy zrobić. Mamy się nauczyć robić zdjęcia, jak to mówi Pani Klara „w świadomy sposób”, czyli nauczyć się robienia zdjęć wykorzystując też mózg, a nie tylko ręce.

Zajęcia minęły nam bardzo szybko, ale na koniec dostaliśmy jeszcze „pracę domową”. Każdy miał do zrobienia portret osoby, którą sam mógł sobie wybrać np. koleżankę lub kogoś z rodziny. Oczywiście mieliśmy pamiętać o zasadach, o których mówiła Pani Klara, a na jednych z kolejnych zajęć będziemy prezentować i omawiać nasze prace – wszystkie zdjęcia, które robimy, nie tylko te, które według nas są udane.

 
Zdjęcia bez aparatu? PDF Drukuj Email
piątek, 08 maj 2009r.

Zdjęcia bez aparatu?

(zajęcia z dnia 19 marca)

Pierwsze warsztaty fotograficzne, na które przyszliśmy były zajęciami wprowadzającymi. Pani Fotograf wyjaśniła nam, co znaczy słowo fotografia, czyli rysowanie za pomocą światła. Następnie opowiedziała nam krótko historię fotografii, jak powstały pierwsze i kolejne aparaty. Bardzo nas zaskoczyło, że można robić zdjęcia bez używania aparatu. Na początku nie mogliśmy w to uwierzyć.

Na tych zajęciach było wyjątkowo dużo rekwizytów. Pani Klara przyniosła kilka pudełek, jakieś stare aparaty i różne „dziwne rzeczy”. Okazało się, że wystarczy takie zwykłe pudełko, w którym się zrobi jeden lub parę otworów i włoży do środka materiał światłoczuły i już można robić zdjęcie. Ale tak naprawdę, to nie jest takie łatwe ... najpierw trzeba zrobić wiele prób, żeby zobaczyć kiedy zdjęcie wychodzi dobre, a później i tak można zobaczyć, co się zrobiło dopiero po wywołaniu.

Większość z nas nigdy nie robiła zdjęć na innych aparatach niż cyfrowych, dlatego mogliśmy sobie pooglądąć stare aparaty, nawet takie zabytkowe. Przez niektóre ciężko było patrzeć, bo miały odwrócony obraz. Pani Fotograf wyjaśniła nam, że dlatego włożono do środka nowszych wersji lusterko, które odbijało obraz i można było wtedy łatwiej korzystać z urządzenia. Takie aparaty nazywamy „lustrzankami”.

Na tych zajęciach omawiane były również podstawowe zasady kadrowania. Kolejne zajęcia będą prowadzone w „terenie”. Dostaliśmy zadanie – będziemy robić zdjęcia powierzchni płaskich np. murów, ścian, ziemi, chodnika; tak, żeby na zdjęciach nie było pokazanej dalszej perspektywy. Dzięki temu mamy się nauczyć, jak dobrze kadrować zdjęcia, ale też poznać historię ul. Ząbkowskiej, Brzeskiej, Markowskiej.

 
18 grudnia 2008 r.otwarta wystawa "Moje miasto Praga-mapa przyjaznych miejsc" PDF Drukuj Email
wtorek, 07 kwiecień 2009r.

Ruszyła kolejna edycja zajęć.

Spotykamy się od 19 marca 2009 roku

O gustach podobno się nie dyskutuje. Jedni lubią szkło, strzelistość, nowoczesność i lans, cała reszta jest z Pragi. Tym śmiałym wstępem rozpoczynam moją osobistą linię obrony dzielnicy, w której się urodziłam i wychowałam, miejsca magicznego i z duszą, swoistego miasta w mieście. Dlaczego muszę uciekać się do obrony? A to z tego powodu, że wokół prawobrzeżnej części Warszawy rozpościera się otoczka kwaśnego mitu praskiego, który powoduje, że Praga jest postrzegana jako odpowiednik nowojorskiego Bronxu. Czyli w skrócie: „Nie pojadę na Pragę, bo tam kradną, gwałcą i zabijają”.

Tego typu wypowiedzi słychać najczęściej z ust warszawiaków spacerujących ulicą Chmielną, mieszkańców Ursynowa, czy stałych klientów McDonalds’a przy Świętokrzyskiej. Wspólnym, łączącym ich mianownikiem jest fakt, że na Pradze nigdy nie byli, a jeśli już to „w przelocie”, zestresowani na tyle, że nie otworzyli oczu nawet na sekundę. Praga to nie dzielnica. To wspólnota ludzi specyficznych, worek kulturowy, artystyczny chaos pełen „relikwii praskich”. Tylko na Pradze zobaczysz ludzi trzepiących dywany na trzepakach, babcie sprzedające czosnek i serwety w przejściach podziemnych. Zapach kebabu, Dworca Wschodniego i rysunki kredą na ulicy dodają temu miejscu osobistego uroku. Już stojąc na którymkolwiek z mostów widać różnicę między lewą, neonową stroną Wisły i prawą- pogrążoną w półmroku, z pasmem dzikiej zieleni zakrywającej obszar pokryty warstwą tajemnicy. Praga nie jest dla każdego. Dobrze czują się tu artyści, którzy od kilku ładnych lat zakładają swoje pracownie, teatry czy knajpy i w końcu sami zakochują się po uszy kupując lub wynajmując mieszkania w kamienicach. Prażanie czują lokalność tego miejsca. Niejeden twierdzi, ze w pierwszej kolejności pochodzi z Pragi, a dopiero potem z Warszawy. Gdyby druga strona rzeki zniknęła z powierzchni ziemi, pewnie byśmy tego szybko nie zauważyli. Praska strona to oaza spokoju (mimo podejrzeń, że dzieją się tu rzeczy straszne). Życie tu jest jakby zwolnione i choć przed Centrum Handlowym „Wileńska” ludzie tłoczą się i mnożą, mają zawsze czas, żeby zerknąć na wielki zegar wskazujący również temperaturę powietrza. Pomnik „Czterech śpiących” fascynuje mnie od dawna. Niby jest, a tak jakby go nie było. Jest na tyle praski, że choć na co dzień go nie zauważamy, to gdyby zniknął, coś by się przy głównym krzyżowaniu Pragi popsuło. I wreszcie docierając do sedna: w czym Praga jest lepsza od reszty stolicy? Oprócz fenomenalnego klimatu, wielu zielonych miejsc, ciekawych osobowości i spacerów ulicą Targową, dzielnica ta jest pełna historii. Czas stanął tu w miejscu. Kostka brukowa, budynki z ponad stuletnimi schodami, niezniszczalny bazar Różyckiego to tylko część lokalnych relikwii, o których już wspomniałam. Praskie podwórka to osobliwe placyki z połamaną ławką, puszkami piwa pod klatką i obowiązkową kaplicą z Matką Boską podświetlaną wieczorami. Fenomen tej dzielnicy polega na tym, ze dziwnym trafem nie przyjmują się tu miejsca nowoczesne, nie pasujące do otoczenia. „Nove Kino Praha” mimo swej nazwy świeci raczej pustkami- widocznie słaby repertuar i popcorn nie przyciągają Prażan. Wolimy ciekawe knajpy przy ul. Ząbkowskiej, gdzie już niemal co wieczór spotkać można ludzi światka artystycznego czy telewizyjnego, którzy przyjeżdżają do nas z apartamentów na Powiślu.

Praski mit niebezpiecznej i patologicznej części Warszawy często mnie denerwował.

I choć do tej pory staram się z nim walczyć (a raczej walczyć o Pragę), to zauważyłam, że może właśnie dzięki takiej opinii miejsce, w którym mieszkam jest tak intymne, ciekawe i niedostępne dla większości ludzi. Jestem dumna, że tu robię zakupy, biegam po parku i oddycham tym powietrzem, czuję się niemal częścią elity praskiej, która nie przestaje mnie fascynować i przyciągać jak magnes. Bez hipokryzji i czczego gadania mogę w tym miejscu przyznać: „Nigdy nie chcę zamieszkać gdzie indziej”.

Asia

Pokaż galerię zdjęć,

 
««  start « poprz. 1 2 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 10 - 18 z 18